Pomoc w zawładnięciu światem

Od kilku dobrych tygodni jestem szczęśliwym użytkownikiem systemu Ubuntu (najpierw werji 7.10,  a teraz już 8.04 LTS). Tutaj - jak w każdej dystrybucji Linux’a - komunikat o błędzie uruchomienia jakiegoś programu (który zdarza się i tak dość rzadko) motywuje do znalezienia tego błędu i wyeliminowania go. Po tej czynności czeka nas wieczna chwała, a jeśli nie chwała to chociaż satysfakcja… Nie muszę chyba mówić, że takiej satysfakcji często nie można mieć w systemie firmy z Redmond, w którym można co najwyżej zmienić tapetę :)

Odnośnie tematu postu - od jakiegoś czasu staram się przedstawiać moim znajomym różne zalety Ubuntu. Nie namawiam ich explicite do zmiany systemu, ale udało mi się w ten sposób nawrócić już kilka osób :) W tym jedna z nich ma teraz u siebie na kompie tylko Linuxa - pozostałe testują sobie Ubuntu a pracują nadal na Winzgrozie. Pozostaje mi wierzyć, że kiedyś nawrócą się całkowicie :)

Osobą, która ma na dysku w tej chwili tylko Ubuntu jest moja młodsza siostra. Jako, że siostra nie zna się jeszcze na tym systemie, a tym bardziej na linii komend (zresztą na Windowsie też się za mocno nie zna :P) co chwilę wołała mnie aby coś ustawić - to zrozumiałe, bo system trzeba sobie dostosować. Nie widziało mi się jednak łażenie do niej i ustawianie tam wszystkiego choćby dlatego, że ma niewygodne krzesło :P

Postanowiłem więc administrować nim zdalnie. Okazało się to być bajecznie proste. Wystarczyło na komputerze siostry stworzyć dla mnie konto administratora i zainstalować tam serwer SSH. Dodatkowo w konfiguracji klienta (u mnie) i serwera (u siostry) SHH włączyć opcję X11Forwarding. Tym chytrym sposobem mogę się zalogować na komputer mojej siostry odpalić u niej np. komendę:

sudo gedit /etc/fstab

Po chwili pokazuje się u mnie okienko GEdita z zawartością pliku /etc/fstab z komputera mojej siostry. Takie rozwiązanie ma również tę zaletę, że moja siostra nie musi przerywać swojej pracy przy komputerze.

Nie wszystko jednak wiąże się z ustawieniami całego komputera - czasem trzeba zmienić coś w środowisku graficznym, a najłatwiej zrobić to po prostu wyklikując odpowiednie opcje. No tak, ale żeby wyklikać to najpierw trzeba być przy tamtym komputerze, prawda? Nie, nieprawda.

Tutaj z pomocą przyszedł mi program vncviewer, który był już zainstalowany na dysku. Przypuszczam, że każdy spotkał się już z tym programem więc nie będę opisywał co robi ale dla niezorientowanych powiem krótko, że dzięki niemu mogę u siebie na komputerze uruchomić w okienku podgląd pulpitu z innego komputera. Właściwie to nie tylko podgląd - mogę również przekazywać do niego wejście klawiatury oraz myszy.

Takie narzędzia istnieją także dla Windows i właściwie nazywają się tak samo - VNC Serwer i VNC Viewer. Wadą tych narzędzi jest to, że osoba, która prosi nas o pomoc musi przestać pracować u siebie.

Tak czy inaczej zabawa z większa ilością Pingwinów w domu jest pouczająca i wciągająca :) Polecam każdemu na długie nudne wieczory (na te nie-nudne też).

Napisane w Bzdury, linux. Tagi: .

Odpowiedzi: 5 do “Pomoc w zawładnięciu światem”

  1. Zene mówi:

    Tylko nie mów że utrudniałeś siostrze życie przy komputerze przejmując jej kontrolery w różnych sytuacjach :)

  2. moriturius mówi:

    @Zene: nie, nie robiłem tego :)

  3. Xion mówi:

    Wiele uciechy sprawia komenda

    sudo shutdown -r now

    ;]

  4. moriturius mówi:

    @Xion: A to robiłem :P Tzn, nie byłem taki niemiły - wykonałem komendę:

    sudo reboot

    ;)

  5. spassite mówi:

    VNC i tak jest lepsze niż RDP w windowsie… tam w ogóle użytkownik widzi tylko (gdyby samo przerywanie pracy to było mało) ekran logowania i tyle. x_X

Napisz odpowiedź