Rozwiązanie Problemu

W poszukiwaniach najlepszego Linuxa dla starego komputera sprawdzałem wszelkie możliwe dystrybucje. Małe - uruchamiane z dyskietek - udawało mi się uruchomić ale jakoś nie miałem ochoty godzinami rozwiązywać zależności pakietów żeby zainstalować GCC (o apache już nie wspominając). Stąd też postanowiłem zainstalować jakąś nieco większą dystrybucję.

Na placu boju pojawił się Vector Linux. Ściągnięty i wrzucony na DVD-RW (spokojnie - zajmował tylko ~300MB) wylądował wreszcie w DVD w komputerze docelowym i rozpoczęła się instalacja. W tzw. międzyczasie poszukiwałem jeszcze innych dystrybucji. W końcu poszedłem obejrzeć jak się instalacja miewa. Zawiodłem się…

Instalacja jeszcze trwała… właściwie jeszcze to niedobre słowo… ona się dopiero zaczynała… po długim czasie zdołał zainstalować ledwie 5% z 900MB…

Wtedy mnie olśniło. Przypomniałem sobie, że gdzieśtam zakopane i zakurzone leżą moje płyty z drugim linuksem którego w życiu zainstalowałem sobie na komputerze - Aurox’em (Pierwszym był Red Hat). Pobiegłem ich poszukać.

Po krótkiej (na szczęście) chwili udało mi się odnaleźć 4 płyty oznaczone numerami kolejno od 1 do 4. Pobiegłem z nimi to komputera-dziadka i nie myśląc zbyt długo brutalnie przerwałem instalację dystrybucji Vector Linux (ALT+CTRL+DEL ;) ). Wrzuciłem Auroxa i rozpocząłem instalację…

Po około 15 minutach wybierania pakietów w trybie tekstowym (bo na graficzny nie wystarczyło RAM-u) wreszcie rozpocząłem instalację. Wybrałem do zainstalowania około ~700MB najbardziej przydatnych pakietów.

Instalacja trwała jakieś 30 minut, ale po jej zakończeniu WRESZCIE miałem to co chciałem. Nawet demon SSH sam się uruchomił, co w sumie i tak niewiele dało bo port 22 był zablokowany przez Firewall… Ale to nieważne! Liczą się chęci, prawda? ;) Po odblokowaniu portu i zalogowaniu się przez sieć lokalną (z radością porzucając starą odrażającą klawiaturę) rozpocząłem konfigurowanie. Tutaj niespodzianek nie było i wszystko przebiegło szybko i sprawnie.

Na końcu jeszcze trzeba było uruchomić klienta uaktualniającego dynamiczny DNS z www.no-ip.com. Działanie to przebiegło jeszcze szybciej i łatwiej niż przypuszczałem :)

Takim oto sposobem skonfigurowałem sobie serwer (www i ssh, ale www jest wyłączony bo żre dużo pamięci a jest niepotrzebny ;) ), którego w sumie i tak pewnie nikt nie bedzie używać… W końcu liczy się dobra zabawa :P

Napisane w linux. Komentarzy: 3 »

Linux do staruszka

Z kilku powodów mam zamiar uruchomić na moim pierwszym PC jaki miałem (AMD K6 166MHz, 64MB RAM) Linuxa z obsługą sieci.

Pierwszym problemem na jaki się natknąłem było oczywiście przywrócenie starca do życia. Wymiana wentylatorka i znalezienie jakiegoś 5GB dysku na szczęście przebiegły bez zakłóceń. Muszę jeszcze znaleźć jakiś kabel zasilający bo używanie kabla od pieca gitarowego to rozwiązanie krótkoterminowe ;)

Następną rzeczą jest wynalezienie linuxa najlepszego dla takiego dziadka. Tutaj pojawia się problem. System taki jak Ubuntu 8.04 Server byłby fajny ale… dziadek by tego nie uciągnął… Trzeba czegoś trochę mniejszego. Zacząłem się zastanawiać… W pewnym momencie chyba nieco przegiąłem bo rozważałem skonstruowanie własnego linuxa ( http://www.linuxfromscratch.org/index.html ) Na szczęście pomysł ten odszedł równie szybko jak wpadł mi do głowy.

Trafiłem w końcu na Tiny Linux, który zdaje się być odpowiedzią na moje wołania. Czy jest tak w rzeczywistości? Dowiemy się tego w następnym odcinku ;)

Napisane w linux. Tagi: , . 1 Komentarz »

Powiadomienie o poczcie GMail na Ubuntu

Po skonfigurowaniu obsługi klawiszy specjalnych, pobawiłem się nimi trochę i nawet nie wiem już jak udało mi się odkryć coś bardzo zaskakującego. Otóż na laptopie, którego mam już ponad rok jednym z przycisków specjalnych jest przycisk z narysowaną kopertą. Jak łatwo się domyślić w strefach urzędniczych zapewne służy do szybkiego wysyłania łapówek, a zwykłym użytkownikom wciska się, że można nim uruchomić klienta poczty. Nic w tym zaskakującego. Bardziej zaskakujące było to, że przez przypadek odkryłem że ten przycisk potrafi świecić! Właściwie to mrugać… Nieważne. Ważne jest to, że potrafi on zwracać na siebie uwagę.

Okazało się nawet, że w Ubuntu mogę sobie właczyć i wyłączyć tą lampkę za pomocą poleceń:

echo on > /proc/driver/acerhk/led
echo off > /proc/driver/acerhk/led

Od razu w mojej głowie zrodził się szatański plan! A gdyby tak ta ikonka powiadamiała mnie o tym, że mam nową pocztę? Okazało się to być prostsze niż sądziłem. Wystarczyło zainstalować program CheckGmail i odpowiednio go skonfigurować. Przez odpowiednio rozumiem po prostu wpisanie loginu i hasła tam gdzie są wymagane oraz dodanie wyżej podanych linijek włączających i wyłączających diodę odpowiednio po znalezieniu nowej poczty na koncie lub po odkryciu, że wszystkie wiadomości zostały już przeczytane.

Na koniec wystarczyło dodać hotkey w sposób opisany na końcu poprzedniego posta tak, aby otwierał przeglądarkę na stronie GMaila. Nie stanowiło to wielkiego problemu. Wystarczyło jako komendę ustawić: firefox http://www.gmail.com/ a jako klawisz do jej realizowania: XF86Mail.

Nic trudnego, a ile radości daje oglądanie migającej pomarańczowej koperty kiedy ktoś przyśle Ci maila :)

Klawisze Multimedialne Acer Aspire 5610 i Ubuntu

Dzisiaj postanowiłem uruchomić wreszcie klawisze multimedialne będące częścią mojego laptopa. W internecie szukałem tego już kilka razy, ale zawsze kończyło się niepowodzeniem.Zawsze poradniki dotyczyły raczej ustawienia działających już klawiszy tak aby kontrolowały one odtwarzacze muzyki czy cokolwiek innego.

U mnie jednak problem był inny - system w ogóle nie rozpoznawał tych klawiszy. Nawet polecenie xev nie reagowało. Dzisiaj podszedłem do sprawy nieco inaczej. Zdałem sobię sprawę, że do obsługi dodatkowych klawiszy potrzebuję dodatkowego sterownika. Okazało się, że to był dobry trop. Potrzebowałem sterownika acerhk. Dla mojego laptopa wystarczy skompilować ściągnięte źródła i zainstalować je poleceniami:

make
sudo make install

U mnie początkowo kompilacja nie chciała przejść i make wywalał jakiś błąd z modyfikacją CFLAGS. W internecie znalazłem złotą poradę jak to ominąć… Wystarczyło zakomentować liniję (chyba 18.) w której ustawiane były flagi (CFLAGS+=…). I to pomogło :)

Następną częścią było załadowanie sterownika acerhk do modprobe‘a. Aby to zrobić wystarczy wydać polecenie:

modprobe acerhk force_series=2020 poll=0

Po tej operacji xev rejestruje już klawisze specjalne i nie ma problemów z ustawieniem skrótów klawiszowych za pomocą programu gnome-keybinding-properties.

Na tym można byłoby zakończyć, ale przecież klawiatury mają więcej przycisków niż tylko multimedialne, a nie wszystko da się ustawić za pomocą wyżej wspomnianego programu. Przykładowo jeśli chcielibyśmy uruchomić jakiś dowolny program. Z takimi ustawieniami niestety nie da się tego zrobić. Pokombinowałem więc trochę więcej :)

Jak za każdym razem postanowiłem zasięgnąć wiedzy za pomocą Google. Okazało się, że można uruchamiać dowolne programy, ale najpierw trzeba dodać odpowiednie klawisze do konfiguracji programu xmodmap. U mnie niestety nie było pliku xmodmap.config nigdzie w katalogu /etc ale za to doczytałem się gdzieś, że wystarczy stworzyć w katalogu użytkownika plik .Xmodmap i tam zapisać konfigurację dodatkowych klawiszy.

Najpierw za pomocą polecenia:

xmodmap -pke > .Xmodmap

wygenerowałem sobie plik ze wszystkimi kodami klawiszy. Teraz wystarczyło już tylko zajrzeć do pliku /usr/share/X11/XKeysymDB w celu obejrzenia jakie symbole klawiszy mamy do dyspozycji. Przy definiowaniu klawiszy specjalnych warto zwrócić uwagę na symbole postaci XF86*. Ja potrzebowałem tylko symboli: XF86Mail, XF86Launch0, XF86WWW. Przy czym XF86Launch0 użyłem do klawisza specjalnego na którym jest literka P i nie mam zielonego pojęcia co ma przedstawiać :)

Teraz pozostało już tylko wpisać to co trzeba do .Xmodmap wygenerowanego wcześniej. Aby uzyskać kody klawiszy, o które chodzi wystarczy uruchomić program xev w terminalu i powciskać te klawisze. Wtedy w terminalu pokażą się informacje dotyczące wciśniętego klawisza. Mnie interesował keycode. Przykładowe wciśnięcie klawisza ‘a’ wygeneruje takie coś:

KeyPress event, serial 32, synthetic NO, window 0x1a00001,
    root 0x1a6, subw 0x0, time 9636362, (542,315), root:(550,364),
    state 0x0, keycode 38 (keysym 0x61, a), same_screen YES,
    XLookupString gives 1 bytes: (61) "a"
    XmbLookupString gives 1 bytes: (61) "a"
    XFilterEvent returns: False

Kiedy już znałem kody klawiszy wystarczyło odnaleźć odpowiadające im linijki w .Xmodmap i dopisać do nich odpowiednie symbole. W moim przypadku były to linijki:

keycode 130 = XF86WWW
[...]
keycode 151 = XF86Launch0
[...]
keycode 236 = XF86Mail

Aby uwzględnić te zmiany wystarczy wydać polecenie:

xmodmap .Xmodmap

Po kolejnym uruchomieniu komputera załadują się one automatycznie.

Teraz wystarczyło już tylko ustawić skróty wystarczy uruchomić program gconf-editor i odnaleźć w nim klucz: apps/metacity/keybinding_commands/command_1 i wprowadzić tam komendę jaką chcemy uruchomić za pomocą klawisza. Potem w kluczu apps/metacity/global_keybindings/run_command_1 ustawić odpowiednie symbole klawiszy. Ja chciałem aby odpowiedni przycisk uruchamiał mi firefoxa na stronie gmail.com dlatego w run_command_1 wpisałem XF86Mail. W ten sposób przypisałem klawisz o kodzie 236 (XF86Mail) do komendy 1.

Na koniec zostało jeszcze tylko ładowanie sterownika acerhk podczas startu systemu. Niestety dodanie go w opcjach sessji GNOME niewiele daje ponieważ musi on być uruchomiony z prawami root’a. Dopisanie go do /etc/rc.local też mi niewiele dało dlatego stworzyłem sobie własny skrypt startowy:

sudo touch /etc/init.d/myinit
sudo chmod 755 /etc/init.d/myinit

Teraz trzeba wyedytować plik za pomocą jakiegoś edytora tekstu i dodać tam dwie linijki:

#! /bin/sh
modprobe acerhk force_series=2020 poll=0

Ostatnia rzeczą jaką trzeba zrobić jest poinformowanie demona init o tym, że powinien załadować ten skrypt przy starcie. Robi się to następującym poleceniem:

sudo update-rc.d /etc/init.d/myinit defaults

System cośtam pomieli, powyświetla i po wszystkim skrypt myinit będzie uruchamiany przez demona init.d a co za tym idzie załadowane zostaną sterowniki do klawiatury acera.

Tyle chyba wystarczy na jednego posta :)

Pomoc w zawładnięciu światem

Od kilku dobrych tygodni jestem szczęśliwym użytkownikiem systemu Ubuntu (najpierw werji 7.10,  a teraz już 8.04 LTS). Tutaj - jak w każdej dystrybucji Linux’a - komunikat o błędzie uruchomienia jakiegoś programu (który zdarza się i tak dość rzadko) motywuje do znalezienia tego błędu i wyeliminowania go. Po tej czynności czeka nas wieczna chwała, a jeśli nie chwała to chociaż satysfakcja… Nie muszę chyba mówić, że takiej satysfakcji często nie można mieć w systemie firmy z Redmond, w którym można co najwyżej zmienić tapetę :)

Odnośnie tematu postu - od jakiegoś czasu staram się przedstawiać moim znajomym różne zalety Ubuntu. Nie namawiam ich explicite do zmiany systemu, ale udało mi się w ten sposób nawrócić już kilka osób :) W tym jedna z nich ma teraz u siebie na kompie tylko Linuxa - pozostałe testują sobie Ubuntu a pracują nadal na Winzgrozie. Pozostaje mi wierzyć, że kiedyś nawrócą się całkowicie :)

Osobą, która ma na dysku w tej chwili tylko Ubuntu jest moja młodsza siostra. Jako, że siostra nie zna się jeszcze na tym systemie, a tym bardziej na linii komend (zresztą na Windowsie też się za mocno nie zna :P) co chwilę wołała mnie aby coś ustawić - to zrozumiałe, bo system trzeba sobie dostosować. Nie widziało mi się jednak łażenie do niej i ustawianie tam wszystkiego choćby dlatego, że ma niewygodne krzesło :P

Postanowiłem więc administrować nim zdalnie. Okazało się to być bajecznie proste. Wystarczyło na komputerze siostry stworzyć dla mnie konto administratora i zainstalować tam serwer SSH. Dodatkowo w konfiguracji klienta (u mnie) i serwera (u siostry) SHH włączyć opcję X11Forwarding. Tym chytrym sposobem mogę się zalogować na komputer mojej siostry odpalić u niej np. komendę:

sudo gedit /etc/fstab

Po chwili pokazuje się u mnie okienko GEdita z zawartością pliku /etc/fstab z komputera mojej siostry. Takie rozwiązanie ma również tę zaletę, że moja siostra nie musi przerywać swojej pracy przy komputerze.

Nie wszystko jednak wiąże się z ustawieniami całego komputera - czasem trzeba zmienić coś w środowisku graficznym, a najłatwiej zrobić to po prostu wyklikując odpowiednie opcje. No tak, ale żeby wyklikać to najpierw trzeba być przy tamtym komputerze, prawda? Nie, nieprawda.

Tutaj z pomocą przyszedł mi program vncviewer, który był już zainstalowany na dysku. Przypuszczam, że każdy spotkał się już z tym programem więc nie będę opisywał co robi ale dla niezorientowanych powiem krótko, że dzięki niemu mogę u siebie na komputerze uruchomić w okienku podgląd pulpitu z innego komputera. Właściwie to nie tylko podgląd - mogę również przekazywać do niego wejście klawiatury oraz myszy.

Takie narzędzia istnieją także dla Windows i właściwie nazywają się tak samo - VNC Serwer i VNC Viewer. Wadą tych narzędzi jest to, że osoba, która prosi nas o pomoc musi przestać pracować u siebie.

Tak czy inaczej zabawa z większa ilością Pingwinów w domu jest pouczająca i wciągająca :) Polecam każdemu na długie nudne wieczory (na te nie-nudne też).

Napisane w Bzdury, linux. Tagi: . Komentarzy: 5 »

Linux, DosBox i /dev/ttyS0

Jak wiadomo - programista nie pracoholik - grać musi. Co należy jednak zrobić gdy jego sprzęt nie daje mu do końca takiej możliwości?

Wbrew pozorom, nie chodzi wcale o granie w super-wypasionego MMORPG’a - chodzi o grę starą i niemalże zapomnianą: The Settlers 2. Jaki więc mam problem skoro bóg zesłał programistów, którzy napisali DosBOX’a nawet na Linuksa?

Problemem jest gra na dwóch graczy. Każdy kto grał w The Settlers 2 wie o co chodzi - trzeba podłączyć 2 myszki, z czego co najmniej jedna musi być na porcie szeregowym (COM). Niby nic, ale co jeśli nie ma takiego portu? ^^ Np. ja w moim laptopie go nie mam i tutaj zaczynają się schody.

Poszperałem trochę w internecie i znalazłem informację, że porty szeregowe w linuksie reprezentowane są przez pliki /dev/ttyS* ( * - numer portu 0-3 [odpowiednio COM1-4] ). Istotne też, aby pamiętać, że ‘S’ ma być duże ;) Znalazłem taki port u siebie w katalogu /dev jednak nie mam pojęcia co mogę z tym zrobić dalej skoro nie mam takiego portu fizycznie? ^^

Napisałem nawet program który czyta dane z portu myszy ( /dev/input/mouse* ) i wysyła je na /dev/ttyS0 ale niestety sam DosBOX nie chce czytać tego portu zwracając przy starcie komunikat o błędzie:

Serial1: Opening /dev/ttyS0
tcgetattr failed with error 5.

Nie mam zielonego pojęcia co oznacza kod 5 bo nie mogłem znaleźć tego w internecie, ale pewnie ma to związek z brakiem fizycznego portu rs232 w moim laptopie.

Nasuwa mi się na myśl tylko jedna rzecz - jakiś wirtualny port szeregowy. Pytanie tylko czy to podziała… Może ktoś ma jakiś pomysł co do tego? Jestem otwarty na pomysły :)

Linux jak Windows

Przez długie lata żyłem w mocnym przekonaniu, że nie zobaczę nigdy Linuxa, który w użytkowaniu byłby równie prosty jak Windows. Po wczorajszym dniu moje przekonanie zdecydowanie osłabło. Do dnia wczorajszego na moim dysku dzielnie sprawował się OpenSUSE (na zmianę z Windows oczywiście :)), ale postanowiłem ściągnąć i sprawdzić cóż takiego cudownego oferuje Ubuntu skoro o nim tak głośno.

Po ściągnięciu okazało się, że MS Virtual PC 2007 niespecjalnie chce go uruchomić. Zależało mi na tym, aby nie musieć wypalać płytki i restartować komputera ale skoro los chciał inaczej - trzeba było z nim walczyć. Nagrałem Ubuntu na płytę.

Przy bootowaniu systemu z płyty przywitało mnie logo Ubuntu z ładnym paskiem postępu na dole - nie trzeba chyba specjalnie długo się zastanawiać skąd taki pomysł ^^. Tak czy inaczej, wygląda to zdecydowanie ładniej niż “Mounting local filesystems… [ ok ]“, prawda? :) Z drugiej strony wadą jest to, że jeśli coś nie działa to nie widać tego przy uruchamianiu systemu i trzeba później przekopać logi. Pamiętajmy jednak, że Ubuntu to system dla użytkownika przesiadającego się z Windows. Takiemu nawet informacja o tym co nie działa i tak by nic nie dała więc ją ukryto ;)

Po uruchomieniu system ubrał się w GNOME - plus dla niego bo to moje ulubione środowisko graficzne. Aby nie tracić czasu, włączyłem Firefox’a z zamiarem pooglądania stronek. Okazało się jednak, że komputer nie jest podłączony do internetu. Mogłem się tego spodziewać. Problem tkwił w sterowniku do bezprzewodowej karty sieciowej. Na początku sądziłem, że nie jest on zainstalowany, ale okazało się, że sterowniki MadWiFi są i nawet działają! Problem w tym, że nie z moją kartą sieciową ^^.

To jednak nie był wielki problem, przy użyciu sterowników windows’owych, ndiswrapper‘a i herbaty uporałem się z tym dość szybko (mam doświadczenie z OpenSUSE - tam w ogóle nie było sterowników). Po uruchomieniu połączenia bezprzewodowego przyszedł czas na sprawdzenie działania filmów i plików muzycznych. Tutaj spotkała mnie wielka niespodzianka. Wszystko działa bez żadnego cudowania. Wystarczy po prostu kliknąć dwa razy na plik z filmem czy MP3 i system uruchamia odpowiedni program i zaczyna odtwarzanie! To jest nawet lepiej niż w Windows, ponieważ nie trzeba instalować programów do multimediów ani kodeków do filmów - wszystko już jest.

Pobawiłem się w systemie jeszcze trochę i postanowiłem go zainstalować. Co ciekawe - nie musiałem nawet uruchamiać ponownie komputera. Na pulpicie znajdowała się ikonka z opisem “Zainstaluj”. Kliknąłem na nią wyskoczył jakiś tam kreator instalacji, w którym wystarczyło właściwie wszędzie klikać “Dalej”. Po wszystkim na ekranie pojawiło się małe okienko (z 20×20px - mówiłem, że małe! :P). To rozpoczęła się instalacja. Problem w tym, że nie wiedziałem ile już zainstalowano i jak długo jeszcze to potrwa. Poszedłem więc odkurzać.

Po skończonym odkurzaniu wróciłem do komputera i ujrzałem komunikat o tym, że system został zainstalowany. Fajnie. Uruchomiłem ponownie komputer i zbootowałem mojego nowo zainstalowanego Linux’a. Znów trzeba było pobawić się z siecią WiFi, ale to krótka chwila. Później rozpocząłem bawienie się systemem :) Chcąc sprawdzić jak się sprawuje Wine zainstalowałem Unreal Tournament. Oczywiście nie miałem jeszcze sterowników do grafiki więc uruchomiłem go z opcją Software Rendering. Okazało się, że uruchamia się i chodzi jak marzenie! Postanowiłem więc zainstalować sterownik do grafiki. Trochę czasu mi to zajęło, ale to głównie przez moją nieuwagę. Wszystko można było zrobić w 10 minut korzystając z pomocy w internecie gdzie krok po kroku było opisane jak należy zainstalować grafikę.

Później znajomy zapytał mnie jak się sprawuje Wine z grami, więc opowiedziałem mu o UT. Poprosił mnie abym sprawdził czy Starcraft pójdzie. Sprawdziłem. Poszedł. Wystarczyło go normalnie zainstalować i wszystko śmiga jak należy. Później sprawdziłem jeszcze Heroes Of Might And Magic III - moją ulubioną wersję z całej serii. Także chodziła bez zarzutu.

Podsumowując, Ubuntu Linux jest godnym polecenia systemem dla każdego. Myślę, że kilka udogodnień nie będzie przeszkadzać zagorzałym linuxowcom skoro wszystko nadal da się zrobić w konsoli, a jest to niewyobrażalne ułatwienie dla każdego przeciętnego użytkownika komputera. Nie muszę już chyba wspominać o tym, że Ubuntu jest systemem darmowym.

Linux on board

Postanowiłem po raz kolejny zainstalować sobie linuxa. Oczywiście moją ulubioną dystrybucję: OpenSUSE. Postanowiłem napisać trochę kodu w Linuxie bo prawdę mówiąc robiłem tego na prawdę niewiele.

Sama instalacja przebiegła bezproblemowo (nie licząc błędu odczytu z CD bo był brudny ;) ). Po instalacji na sam początek postanowiłem zainstalować sterowniki do bezprzewodowej karty sieciowej w moim Acerze Aspire 5610Z. Nauczony doświadczeniem, że sterowniki MadWiFi są ZŁE i nie działały poprzednio więc nawet nie sprawdzałem czy nowa wersja wspiera już moją kartę. Od razu ściągnąłem ndiswrappera (służącego do instalacji Windowsowych sterowników do kart WiFi na Linuxie) oraz same sterowniki do karty.

Miałem pewne niedogodności związane np. z brakiem g++, którego zapomniałem zainstalować ;), ale w końcu udało mi sie zainstalować ndiswrappera oraz wrzucić do niego sterowniki. Potem załadowanie go do modprobe’a i gotowe ^^

Brzmi prosto jednak wszystko to zajęło mi pół dnia - łącznie ze ściąganiem kiklku programów (m.in Eclipse) oraz ich konfiguracją.

Tyle zachodu tylko po to aby napisać “Hello World”… ;)

Cygwin + Gnome

Nobla z rzędem temu, który wie jak zmusić Cygwina do uruchomienia Gnome’a!

Oczywiście nagroda nie będzie wręczona za samą wiedzę. Trzeba się nią jeszcze podzielić ze mną ;) Ja próbuję już 2 dni i nic co przeczytałem w internecie jeszcze nie zadziałało.

Coraz bliższy jestem zainstalowania jakiegoś małego Linuxa na wirtualnej maszynie i forwardowanie połączenia X11 za pomocą Putty. To chyba powinno działać ;P

Napisane w Bzdury, linux. Tagi: , , . Bez komentarzy